środa, 23 marca 2022

"Blast" Jolanta Sad

 

To nie ktoś zdeptał moje uczucia. Ja sama je zdeptałam, skopałam, zgniotłam i zepchnęłam w czeluście piekieł. Zresztą nie tylko swoje – podsumowała gorzko, myśląc o ostatniej rozmowie z Nicolasem.





 

 

Tytuł: Blast. W zgiełku uczuć

Autor: Jolanta Sad

Seria: Black (tom 3)

Strony: 293

Bohater/ka: Victor/Veronica

Wydawnictwo: WasPos

 


Veronica zbyt szybko przekonała się, że zaufanie to drogocenny skarb i jak łatwo można go stracić. Teraz jest bardziej ostrożna, ale czy wyjdzie jej to na dobre? Nie potrafi zdobyć się na otwartość, zamyka się w swoim świecie, nie chcąc znów poczuć ukłucia zdrady.

Wtedy na jej drodze staje mężczyzna, o którym stara się zapomnieć, ale nie potrafi. Victor zawsze dostaje to, czego pragnie, i właśnie Veronica stała się jego nowym, kuszącym celem.

(Opis – Lubimy czytać)

 


Victor patrzył w oczy dziewczyny z taką intensywnością, że musiała lekko rozchylić usta, by móc oddychać, bo miała wrażenie, że brakuje jej tlenu.

– Jak na kogoś, kogo istnienia nie możesz strawić, całkiem nieźle na ciebie działam. – Uśmiechnął się z ironią.

 

 

To już trzeci tom serii Black. Zapraszam również do przeczytania moich recenzji poprzednich tomów: ZmianaBlack or white.


 

Veronica to spokojna, dobra dziewczyna, która została zdradzona zarówno przez swojego faceta jak i siostrę. Mieli romans, na którym ich nakryła. Zraniona dziewczyna nie chce angażować się w żaden związek, ponieważ boi się kolejny raz zaufać i zostać skrzywdzona. Ma u swojego boku kogoś, dla kogo zawirowania życiowe nie są wskazane. Ceni swój mały świat i prywatność.

Pewnego dnia jedzie do klubu, by odebrać swoją pijaną przyjaciółkę. Przy dziewczynie zastaje mężczyznę, który nie wzbudza w niej zaufania. Kilka dni później do salonu tatuażu, w którym pracuje, przychodzi tajemniczy Victor. Dziewczyna rozpoznaje w nim mężczyznę spod klubu. Jest pełna sprzeczności. Coś ją w nim pociąga, ale wie, że nie może się zaangażować.

 

Styl autorki pozostaje niezmienny. Wciąż jest lekko i z humorem. Nie zabrakło mnóstwa emocji, uczuć i namiętności. Są chwile uśmiechu, ale i wzruszeń oraz łez. Tak jak poprzednie, wciąga od samego początku i czyta się ją w mgnieniu oka.

 

Dwójka bohaterów, których ciągnie do siebie, ale ciągle coś idzie nie po ich myśli. Ona nie chce się angażować. On wręcz przeciwnie.

Victor to brat Nicolasa, najlepszy przyjaciel Anny. Mimo iż ma łatkę playboya skrycie marzy o takim uczuciu jakie połączyło jego brata i Annę. W głębi duszy to dosyć wrażliwy facet, choć nie daje tego po sobie poznać. Przypadkowe spotkanie z Veronicą sprawia, że ma ochotę ją bliżej poznać i sprawić, że będzie jego. Ale czy dziewczyna mu na to pozwoli? Czy mężczyzna dopnie swego? Jakie tajemnice odkryje?

Życie Veroniki nie jest usłane różami. Została brutalnie potraktowana przez siostrę i byłego faceta, który obiecywał kochać ją do końca. Nic dziwnego, że nie potrafi patrzeć ufnie na płeć przeciwną i trzyma ich na dystans. Rozumiałam ją i mocno jej kibicowałam, by otworzyła się na nowe uczucie. Była niebywale silną, niezależną i wrażliwą kobietą, choć z pozoru uchodziła za zimną i nieczułą.

W tej części poznajemy bliżej Victora i Veronicę, jednak Nicolas i Anna również się tutaj pojawiają. Bardzo mi się to podobało, ponieważ zyskali moją sympatię i byłam ciekawa, co u nich.

 

Podsumowując, Blast to naprawdę dobra książka, przy której nie będziecie się nudzić. Autorka zabiera nas do świata pełnego demonów przeszłości, ale i walki o lepsze jutro. O szansę na odzyskanie zaufania, a może i miłość. To piękna, ale też i smutna historia, którą gorąco wam polecam!

 

 

Serce jej pękło i rozsypało się na milion kawałków właśnie w tym momencie. Patrząc w jego smutne, urażone oczy, zrozumiała, jak okrutna była, oceniając go w ten sposób. Czy mogła znaleźć jakiś sposób, żeby cofnąć czas?



 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:


 


Moja ocena: 8/10

 

poniedziałek, 28 lutego 2022

"Oskarżony" Darcy Trigovise

 

Miłość przecież nie polega na tym,
by kochać za coś, tylko mimo wszystko.

 



Tytuł: Oskarżony

Seria: Idealnie nieidealni (tom 2)

Autor: Darcy Trigovise

Strony: 420

Bohater/ka: Zack/Emma

Wydawnictwo: WasPos

 

Napięcie kumulowane przez lata w końcu musi znaleźć ujście...

Emma zawsze była zbyt charakterna, co niejednokrotnie zostało jej wytknięte. Teraz ma jednak inne zmartwienia i ostatnie, czego potrzebuje, to kolejny mężczyzna sprawujący kontrolę nad jej już wystarczająco skomplikowanym życiem.

Poczucie winy, które nosi w sobie Zack, sprawia, że od lat trzyma się z daleka od jedynej kobiety, której pragnie. W końcu zwyciężają obsesyjna potrzeba zapewnienia Emmie bezpieczeństwa i uczucia, które tak długo od siebie odpychał. Mężczyzna poddaje się i chce zawalczyć o szczęście, które od dawna przecieka mu przez palce.

Niestety przeszłość upomni się o nich w najgorszym momencie, a po walce, którą przyjdzie im stoczyć, nic nie będzie już takie samo...

Jeszcze więcej zwrotów akcji, bolesnych sekretów, ciętego humoru i namiętności rozpalającej wszystkie zmysły. Przekonaj się, czy można zwyciężyć w grze, o której istnieniu nie masz pojęcia...
(Opis z Lubimy czytać)

 

Po przeczytaniu pierwszego tomu pt. "Inny" z ogromną niecierpliwością czekałam na kolejny tom. Emma i Zack już w pierwszej części zwrócili na siebie uwagę. Chciałam się dowiedzieć, co wyniknie z tej relacji hate-love.


Emma to uparta, pewna siebie i zadziorna młoda kobieta. Los jej nie oszczędzał i od zawsze była otoczona ludźmi, którzy chcieli ją kontrolować. Jednak ona od zawsze się buntowała i nie pozwoli, by mogła stracić kontrolę nad swoim życiem. A tym bardziej nie będzie rządził nią taki zarozumialec jak Zack. Czy aby na pewno?

Zack to najlepszy przyjaciel Lloyda, brata Emmy. Ma własną firmę ochroniarską, jest zaborczy, ale potrafi też rozbawić do łez. Skrywa w sobie jednak wielki ból i poczucie winy, z którym nie może sobie poradzić. Od dawna pragnie Emmy, ale uważa, że na nią nie zasługuje. Ale teraz ona potrzebuje jego pomocy. 

Styl pisania autorki polubiłam i nadal podoba mi się. Potrafi wzbudzić wiele emocji i zainteresować czytelnika. Raz śmiejemy się z bohaterami, a innym razem płaczemy razem z nimi. Książkę pochłonęłam w dwa wieczory, więc to o czymś świadczy.

Okładka jest świetna! Jeszcze lepsza niż poprzednia. Ma swój klimat i ten kolor ❤️ 


Nikt nie powinien być w takiej chwili sam, a to wszystko tylko uświadamia mi, jak bardzo byłam głupia.



Bohaterów od razu polubiłam, są autentyczni i dobrze wykreowani. Nie są pozbawieni osobowości. Jest chemia między nimi, nawet gdy wióry lecą. Dochodzi do wielu spięć, ale Zack nie da jej się długo złościć, chyba że to właśnie Emma go zrani. 


Podsumowując uważam, że książka jest naprawdę świetna. Nie sposób się przy niej nie śmiać, ale również uronimy kilka łez. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Jest to nie tylko opowieść miłosna. To historia o wybaczeniu sobie, pokonaniu własnych lęków, przezwyciężaniu demonów przeszłości i odrodzenia się na nowo, właśnie dzięki miłości. To ona jest siłą napędową. Uwielbiam pióro autorki i czekam na kolejne książki. A Wam zdecydowanie polecam! 


Czasami w życiu masz tylko kilka sekund, żeby podjąć decyzję. Decyzję, która może zaważyć na całej twojej przyszłości.

 

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu:




 

 

Moja ocena: 9/10

 

 

 

niedziela, 6 lutego 2022

"Scarlett" Meghan March

 

Niektóre rzeczy nie powinny wyglądać tak, jak wyglądają, ale takie jest życie.





 

 

Tytuł: Scarlett

Autor: Meghan March

Tłumaczenie: Edyta Stępkowska

Seria: Gabriel Legend (tom 2)

Strony: 331

Bohater/ka: Gabriel/Scarlett

Wydawnictwo: Editio Red

 

 

Scarlett Priest. Nie powinien jej zaczepiać. Nie miał prawa jej dotykać ani pragnąć. I za żadne skarby świata nie mógł jej pokochać. Bo był przeklęty. Oto ten, który za życia stał się legendą, został skazany na samotność przez jakieś fatum. Każdy, kogo pokochał Gabriel Legend, kończył źle. W najlepszym razie kończyło się na złamanym sercu, w najgorszym — na paskudnej śmierci. Gabriel wyrzucał sobie, że przez chwilę miał czelność myśleć, że mógł bezkarnie pokochać księżniczkę. I samemu także być kochanym...

Ten facet był inny niż wszyscy mężczyźni. Po tym, jak wtargnął w życie Scarlett, nic w jej życiu nie było takie jak wcześniej. Przypominał tornado, nie sposób było przygotować się na taki żywioł. Przez chwilę Scarlett wierzyła, że czeka ją odrobina szczęścia i miłości. Zaufała — i po raz kolejny przekonała się, że nie wolno ufać. Nie wolno kochać. Miłość przecież rani i doprowadza do zguby...

Oto prawdziwe życie, w którym związek Gabriela i Scarlett nie miał racji bytu. Ubogi, zły chłopak nigdy nie zdobędzie serca księżniczki. Wrogowie z przeszłości nie wybaczali i byli gotowi na wszystko, aby dopiąć swego. Kochankowie z różnych światów nie mieli szans, aby pokonać przeciwności losu i cieszyć się swoją miłością.

Gabriel nie umiał pogodzić się z przegraną. Dobrze wiedział, że Scarlett była kobietą jego życia. Dla niej poszedłby do piekła. Tyle że to mogło nie wystarczyć. Jak miał odbudować utracone zaufanie? Jak mógł przekonać świat, że zasługuje na odrobinę szczęścia? Jaką walkę musiałby stoczyć, aby zdobyć szacunek i odzyskać miłość?

Przeszłość pełna ciemności. Czy można przetrwać, gdy nie ma się nadziei?

(Opis – Lubimy czytać)

 

 

Chciałem tylko ochronić ją przed bagnem, które się wokół mnie roztacza, a tymczasem i tak mogę ją stracić.

 

 

Scarlett to drugi tom perypetii między tytułową bohaterką i tajemniczym byłym pięściarzu. Tych, którzy nie znają serii zapraszam do przeczytania mojej recenzji pierwszej części: Upadek legendy

 

Po przeczytaniu Upadku legendy nie mogłam się doczekać kolejnego tomu. Zaintrygowała mnie ta historia i byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Na szczęście nie musiałam długo na to czekać. Powiem szczerze, że po lekturze drugiego tomu mam lekko mieszane uczucia. Nie będę się zbytnio tutaj rozwodzić nad fabułą, ponieważ nie chcę Wam zepsuć przyjemności z czytania. Skupię się za to na moich odczuciach.

 

Ich związek musiał się tak zakończyć. Scarlett czuje się upokorzona, smutna i odrzucona. Gabriel czuje się równie źle, ale wierzy, że postępuje słusznie. Nie może dopuścić, by kolejnej osobie z jego bliskiego otoczenia stała się krzywda. Jego przeszłość nie odpuści, czeka w cieniu, by zaatakować w odpowiednim momencie. Czy ta historia ma szansę na szczęśliwe zakończenie?

 

Znajomość Gabriela i Scarlett jest dosyć specyficzna. Nie poznają się w zbyt korzystnych warunkach, ale od pierwszego spotkania coś ich do siebie przyciągało. Pożądanie. Sympatia. A może coś więcej? Jedno jest pewne. Przebywanie ze sobą sprawiało im radość i powodowało, że stawali się prawdziwi. Jednak ich związek nie mógł się udać. Dzieliło ich wszystko. Obydwoje pochodzili z dwóch różnych światów. Każde z nich zmagało się z własnymi demonami, które stanowiły przeszkodę na ich wspólnej drodze i przekreślało szansę, by byli szczęśliwi.

 

Ta część rozwija się w dosyć spokojnym tempie. Dzięki naprawdę krótkim rozdziałom i naprzemiennej narracji z dwóch perspektyw czyta się ją w mgnieniu oka. Styl autorki pozostaje bez zmian. Lekki, przyjemny, z nutą humoru. Nie ma jednak co liczyć na jakieś zwroty akcji czy przyspieszone bicie serca. Mamy za to sporo faktów na temat przeszłości Gabriela, co było dla mnie dużym plusem. Możemy bliżej poznać bohaterów. Między nimi również zaszła mała zmiana. Częściej dochodzi do zbliżeń i szczerych rozmów. Momentami nie mogłam się oderwać od tej książki, ale czasami potrafiła mnie znużyć. Odnosiłam wrażenie, że pewne mało istotne wątki są na siłę rozciągane. Polubiłam bohaterów, ale czasami męczyli mnie swoim zachowaniem, stawali się tacy bezbarwni. Jak dla mnie trochę za dużo niepotrzebnego płaczu i zadręczania samego siebie. Jednak były też chwile wzruszeń i sytuacje, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Nie zabrakło też pikantniejszych scen. Mimo wszystko kibicowałam bohaterom i miałam nadzieję, że los będzie im sprzyjał i pozwoli na wspólne szczęście.

Pewne wątki wciąż nie zostały wyjaśnione, więc z niecierpliwością czekam na finałowy tom. Zwłaszcza po zakończeniu Scarlett. Liczę na wiele emocji i poznania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

 

Podsumowując, ta seria nie jest bez wad, ale ma w sobie coś urzekającego, co sprawia, że chce się po nią sięgnąć i poznawać historię bohaterów. Jest lekka, ale porusza też ważne kwestie, m.in. o odbudowywaniu zaufania i podejmowaniu walki o własne szczęście. Mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę. Polecam!

 

 

Dotknęła zakamarków jego duszy, które od lat pozostawały nienaruszone.

 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 

Moja ocena: 7/10

 

 

poniedziałek, 17 stycznia 2022

[PATRONAT MEDIALNY] "Fałszywa narzeczona" Wiktoria Lange

 

Poświęcasz siebie i swoje szczęście, żeby ktoś inny mógł czerpać z tego radość. A ten ktoś troszczy się o ciebie. Chcę, żebyś kochał i był kochany. Niby nic nadzwyczajnego. Tyle, że wiesz, co Ci powiem? Mimo wszystko jesteś cholernym szczęściarzem.

 

 



Tytuł: Fałszywa narzeczona

Autor: Wiktoria Lange

Seria: Na niby (tom 1)

Strony: 393

Bohater/ka: Conor/Olivia

Wydawnictwo: NieZwykłe 

 

Idealna propozycja dla fanów bestsellera Narzeczona na chwilę!

Olivia Lee właśnie straciła posadę kelnerki i musi pilnie poszukać nowej pracy, bo grozi jej powrót do rodzinnego domu z podkulonym ogonem.

Załamana swoją sytuacją postanawia znaleźć pocieszenie u kuzynki. Będąc na ulicy, zauważa samochód, przy którym stoi taksówkarz. Olivia bez pytania wsiada do pojazdu i prosi o transport. Tymczasem facet, którego wzięła za taksówkarza, wcale nim nie jest. Okazuje się, że to nikt inny jak młody milioner Conor Miller.

Wymiana zdań pomiędzy nimi kończy się awanturą. Jednak tych dwoje spotyka się po raz drugi, kiedy Olivia powoduje kolizję drogową. Po tym zdarzeniu w głowie mężczyzny formułuje się plan. Jego ojciec od dawna szantażuje go, że jeżeli nie znajdzie partnerki, nie przepisze na niego połowy udziałów w firmie. Conor zaczyna myśleć, że dwukrotne spotkanie z Olivią nie mogło być przypadkiem.

Wkrótce podpisują umowę. Olivia co miesiąc będzie dostawała pieniądze w zamian za udawanie narzeczonej Conora, więc nie musi szukać nowej pracy. Ale czy faktycznie wszystko da się tak skrupulatnie zaplanować?
(Opis z Lubimy czytać)

 

Są takie dni, kiedy myślimy sobie, że lepiej było nie wychodzić z łóżka. Nic nie idzie po naszej myśli, wręcz przeciwnie, wszystko wali nam się na głowę. Taki pechowy dzień zdarza się Olivii. Nie dość, że przez natarczywego klienta traci pracę kelnerki, to na dodatek chcąc złapać taksówkę, pomyliła milionera z taksówkarzem. Odtąd drogi tych dwoje zostają ze sobą splecione.

Olivia doprowadza do zderzenia z Conorem Millerem i by spłacić dług za kolizję oraz nie musieć wracać w rodzinne strony, podpisuje pakt z diabłem. Połączyła ich nienawiść i umowa, z której obydwoje muszą się wywiązać. A jak zakończy się ta historia?

Olivię i Conora dzieli niemal wszystko: status społeczny, konto bankowe, życie rodzinne, ale może połączy ich coś więcej niż świstek papieru? Olivia to młoda i ambitna, choć nieco zadziorna dziewczyna. Najpierw mówi, później myśli. Nie ma dobrych relacji z matką i nie chce wracać do rodzinnego domu z podkulonym ogonem. Brak pieniędzy sprawia, że oferta Conora wydaje się jedynym logicznym rozwiązaniem.

Conor jest współwłaścicielem firmy ojca, ale decydujący głos ma właśnie ojciec. Ten chce, by Conor się ustatkował, znalazł ukochaną i założył rodzinę. Bez tego, nie odda firmy synowi. I tak właśnie narodził się plan z fałszywą narzeczoną. Jednak czy wszystko pójdzie zgodnie z planem?


Styl pisania autorki jest naprawdę w porządku, pisze lekko i nie zanudza zbędnymi opisami. Przez, co książkę czyta się szybko. Mamy rozdziały z obu perspektyw, czyli zabieg, który naprawdę lubię w książkach. Duży plus za to.

Okładka jest stonowana, nie bije po oczach i pasuje do treści. Podoba mi się.


Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani, co jest kolejnym plusem. Olivia to kobieta z charakterem, która nie da sobą pomiatać. Zaś Conor to typowy bawidamek, może mieć każdą, ale nie zamierza się ograniczać do jednej. Co gdy trafi kosa na kamień? Ich relacja nie wieje nudą, cały czas coś się dzieje. Zabawne dialogi i cięty język sprawia, że chce się czytać dalej i nie sposób się oderwać.


Podsumowując, uważam, że jest to naprawdę dobry debiut, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Może i pojawia się pewien schemat, ale teraz nie sposób czegoś takiego uniknąć. Zakończenie również sprawia, że z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać. To książka nie tylko o miłości. Możemy z niej wynieść nieco więcej. Pokazuje jak przeszłość i relacje z bliskimi wpływają na dorosłe życie i późniejsze podejmowanie decyzji. Wywołuje mnóstwo mieszanych uczuć i daje radość z czytania. A o to właśnie chodzi, prawda? Polecam!

 

Kiedy miłość jest zapisana w umowie,
czy udawane pocałunki, mogą nie być fałszywe?

 

Za zaufanie i możliwość objęcia książki patronatem medialnym serdecznie dziękujemy Autorce oraz Wydawnictwu:




 

Moja ocena: 9/10

sobota, 20 listopada 2021

[PATRONAT MEDIALNY] "Miłość na święta" Justyna Dziura


Setka głosów i nastrój sprawiają, że włoski na moich rękach stają dęba. Przechodzi mnie prąd. Wzdycham cicho, wyśpiewując kolejną zwrotkę.
To coś niesamowitego. W moim sercu panuje podekscytowanie i niczym niezmącone szczęście. Tak chyba wygląda bożonarodzeniowy cud.

 



Tytuł: Miłość na święta

Autor: Justyna Dziura

Strony: 229

Bohater/ka: Layla/Ian

Wydawnictwo: Serwis Ridero

 

 

Święta to magiczny czas i wyczekujemy ich niemal cały rok. Dzięki książce Justyny mamy szansę odliczać czas do nadchodzących świąt i nastrajać się razem z bohaterami. Kto się skusi?

 

Miłość to temat rzeka. Pojawia się niespodziewanie i nie zawsze jesteśmy na nią gotowi, ale gdy już ją docenimy i pozwolimy wkroczyć jej w nasze życie, staje się magiczna. 

 

Layla to ciepła i miła osoba, która kocha święta. Prowadzi swój własny biznes, jakim jest produkcja i wysyłka ozdób świątecznych, głównie własnoręcznie wykonanych bombek. Jest swoją szefową i wszystko robi sama, przez co nie ma za wiele czasu na nic innego. Gdy brat prosi ją o przysługę, by na jakiś czas przygarnęła jego najlepszego przyjaciela pod swój dach, nie wie, że wywróci jej życie do góry nogami.

 

Ian to młody i ambitny księgowy. Przenosi się nagle do innego miasta i nie ma gdzie się podziać. Dlatego propozycja przyjaciela spada mu jak z nieba. Chce zacząć od nowa z dala od toksycznej kobiety. Nie przepada za świętami, a odkąd zmarła jego babcia nie miał z kim ich obchodzić. Jest totalnym przeciwieństwem Layli, jednak mieszka się im całkiem nieźle. 

 

- Pomożesz mi, czy będziesz stał?
 Wzięłam cię do pomocy, a nie na wzór.
lan wybucha gromkim śmiechem i pomaga mi utoczyć dużą kulę.
- Chciałabyś zbudować tak przystojnego bałwana.
Wystawia mi język. – A tak będzie, co będzie.

 

 

Książkę poznajemy z perspektywy obu bohaterów. Ciekawym zabiegiem jest również odliczanie do świąt, później do Sylwestra i kończąc na kolejnym święcie. Autorka pisze lekko i przyjemnie. Nie zanudza nas zbędnymi opisami, mamy dużo dialogów, dlatego przez książkę się płynie. 

 

Okładka jest prześliczna, magiczna i słodka. Lepszej sobie nie wyobrażam. Sprawia, że chce się czym prędzej zabrać za lekturę.

 

Layla to taka pozytywna i zakręcona postać. Przypomina mi oczywiście Justynę, dlatego jest bliska memu sercu. Jedyne, co mogę jej zarzucić to głupotę związania się z nieodpowiednim facetem. Tak naprawdę nic ich nie łączyło, spotykali się rzadko, a ciągnęli tą farsę dopóki na horyzoncie nie pojawił się Ian i go nie spłoszył. Jednak niektórzy nie wiedzą, co znaczy koniec i jeszcze nieraz uprzykrzy życie naszej bohaterki. Na szczęście Ian będzie w pobliżu.

Layla obrała sobie za cel przywrócenia w Ianie radości świąt. Czy jej się to uda? A może po drodze wzbudzi w nim jeszcze inne zapomniane uczucia?

 

Ian nie miał łatwo w życiu, został praktycznie bez rodziny, a ta która mu została nie zasługuje na jej miano. Czuje się obco w rodzinie Layli, ale równocześnie cieszy się, że może być przez chwilę jej częścią. Dzięki Layli przypomina sobie, że można czerpać radość z przygotowań do świąt, a jednocześnie, że można w tym czasie zrobić coś dobrego dla innych. Ian i Layla choć nie szukają miłości, znajdują ją w najmniej spodziewanym momencie. Ale czy dadzą się porwać magii miłości i świąt?

 

Podsumowując Miłość na święta jest książką ciepłą, pozytywną i przepełnioną magią. Nie można się od niej oderwać, a bohaterów nie sposób nie polubić. Ta historia mogłaby się wydarzyć tuż obok nas i dzięki temu realizmowi jest jeszcze bardziej wartościowa. Polecam Wam ją z całego serca. Nie pożałujecie!

 


Delikatne muśnięcie policzka Iana.
 Pocałunek. Czy można to tak nazwać?
Chyba tak. Pocałowałam go.
Pierwsza zrobiłam ten krok.


 

Za możliwość objęcia książki patronatem medialnym serdecznie dziękujemy Autorce książki. Życzymy Ci dalszych sukcesów oraz mnóstwa weny.



 Moja ocena: 10/10

środa, 6 października 2021

"Układ z Cameronem" J.T. Geissinger


 Miłość jest wojną, skarbie. To jedyne w świecie, za co warto przelać krew.





 

 

Tytuł: Układ z Cameronem

Autor: J.T. Geissinger

Tłumaczenie: Malwina Stopyra

Seria: Slow Burn (tom 2)

Strony: 380

Bohater: Cameron/Joellen

Wydawnictwo: NieZwykłe

 

 

 

Po fenomenalnym Kontrakcie Jacksona nadchodzi Układ z Cameronem!

Gdy kobieciarz udziela porad szarej myszce, jak uwieść faceta…

Nieporadna towarzysko Joellen Bixby w każdą sobotę ma randkę z kotem, kubkiem lodów i fantazjami o niesamowicie przystojnym oraz zakazanym szefie Michaelu Maddoxie. Oddałaby wszystko, żeby zwrócił na nią uwagę. Ale jak ma tego dokonać, kiedy jest przekonana, że Michael nigdy nie zawiesi na niej wzroku?

Kobieta może otrzymać odpowiedź szybciej, niż myśli.

Cameron McGregor – kapitan drużyny rugby – to wytatuowany, pewny siebie Szkot, który właśnie zamieszkał obok Joellen. Chociaż nowy sąsiad w ogóle nie jest w typie Jo, możliwe, że pomoże jej uporać się z pewnym problemem.

Mężczyzna jako niezwykle doświadczony kobieciarz oferuje sąsiadce kilka lekcji uwodzenia. Jednak im bliżej poznaje Jo, tym bardziej dochodzi do wniosku, że nie ma ona w sobie nic z brzydkiego kaczątka, za jakie się uważa, i być może wzbudza w nim uczucia, których nigdy wcześniej nie znał.

Tymczasem właśnie pomógł jej oczarować innego faceta…

(Opis – Lubimy czytać)

 

 


Musisz w końcu zaakceptować siebie. To banał, ale naprawdę musisz pokochać siebie, zanim zakochasz się w kimś innym.

 

 

Autorka kupiła mnie już przy pierwszej części, która okazała się niebanalna, pełna humoru, ciętego języka i słownych potyczek. Czy i tym razem mnie zachwyciła?

 

Joellen to kobieta po trzydziestce, mieszkająca z kotem, dla której ważna jest tylko praca, bo nie ma życia towarzyskiego. Jej jedyną rozrywką jest co sobotnia kolacja z sąsiadką z dołu. Pracuje od 10 lat w wydawnictwie Maddox Publishing i skrycie podkochuje się w swoim szefie. Gdy dowiaduje się, że ma się rozwieść widzi dla siebie szansę. Jednak jest tak zakompleksiona, że będzie potrzebowała pomocy. Nie wie, że tej udzieli jej uporczywy sąsiad, z którym od samego początku ma na pieńku. 

Cameron to Szkot, nieokrzesany, ogromny, zadufany w sobie gracz rugby. Co noc włącza muzykę na cały regulator i nie daje wytchnienia sąsiadom. Jednak zawiera układ z nową sąsiadką. Kolacja za ciszę. Z czasem pomaga jej w zdobyciu ukochanego mężczyzny. Szkoli Joellen i zmusza do ćwiczeń, by ta wreszcie się sobie podobała i zaakceptowała siebie. Ma czas do świątecznego balu. Cameron i Jo stanowią swoje kompletne przeciwieństwo. Ona skromna, cicha i niewychylająca się, a on pewny siebie, wulkan energii. Jednak czas spędzony ze sobą zbliża ich do siebie. Ich słowne potyczki, kłótnie i obrzucanie się wyzwiskami doprowadzają do tego, że zaczyna łączyć ich przyjaźń i przywiązanie do siebie. A może coś więcej? Czy idealny Michael okaże się lepszy od prawdziwego i nieudającego nikogo Camerona? Komu kobieta odda swe serce? Czasem idealny nie oznacza lepszy, a człowiek z wadami okazuje się tym, czego tak naprawdę potrzebujemy.




[…] a następnie posyła mi niewinny uśmiech, który działa jak papier ścierny na moje wrażliwe zakończenia nerwowe.




Styl autorki przypadł mi do gustu już w pierwszej części. Ma to coś w sobie, co wyróżnia go wśród innych. Jest przyjemny i ma się wrażenie, że przez książkę się płynie. Gdy już zaczęłam czytać, dosłownie nie mogłam się oderwać. Nie zabrakło tu humoru i mnóstwa zabawnych dowcipów, uczuć oraz emocji. Są też momenty radości, wzruszeń, ale i smutku. 

Okładka nawiązująca do reszty książek z serii. Nieprzesadzona, minimalistyczna, ale rzucająca się w oczy i zachęcająca, by po nią sięgnąć. 

 

Joellen wychowana w rodzinie pięknych ludzi czuje się przy nich jak brzydkie kaczątko. Nie wierzy w siebie i uważa, że jest gruba. Jej siostra to uosobienie piękna, a ona od zawsze czuła się gorsza. Gdy poznaje Camerona, ten próbuje wbić jej do głowy, że jest piękna w środku i na zewnątrz. Jednak ten proces będzie trudny.



Jesteś powodem, dla którego Bóg stworzył środkowy palec.



Cameron to usposobienie piękna, ma idealne mięśnie, jest jak góra, stąd przezwisko Joellen. Może mieć każdą laskę, co noc inną. W mediach pokazywany jako samiec alfa i Bóg seksu. Jednak ma też mózg oraz serce i uczucia. Jest inteligentny i ma głowę na karku, mimo że jego przeszłość była naznaczona wielkim cierpieniem. Skrywa również swój powód przyjazdu. Gdy prawda wyjdzie na jaw, Joellen nie będzie zadowolona. Przyjaciele, wrogowie, a może kochankowie? 

 

Układ z Cameronem to naprawdę dobra i wartościowa książka. Niby zwykły romans, ale niosący ze sobą cenne przesłanie. Autorka porusza ważny temat, jakim jest samoakceptacja. Pokazuje jaką krzywdę mogą wyrządzić przykre słowa i rany psychiczne. Jak bardzo może to wpływać na niskie poczucie własnej wartości. Podobało mi się, jak została ukazana zmiana bohaterów. Czasem wystarczy trafić na odpowiednie osoby, by cały nasz świat zmienił się na lepsze. 

Z całego serca polecam Wam tą serię!

 


Serce ma swoje pragnienia (…). Ale czasem to, co bierzesz za miłość, jest tylko piękną formą autodestrukcji. Najgorsze w życiu to oddać siebie w zamian za nic.

 

 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 

Moja ocena: 9/10 


wtorek, 31 sierpnia 2021

"Diabły Reno" Martyna Keller

 

Nie mam serca.
Nie mogę dać ci nic oprócz wstrętnych ran,
których nie zszyje absolutnie nic.

 


 

Tytuł: Diabły Reno

Autor: Martyna Keller

Seria: Diabły Nevady (tom 1)

Strony: 324

Bohater/ka: Gabriel/Mercy

Wydawnictwo: NieZwykłe 


Mercy Stone nie planowała wracać do rodzinnego miasta. Hazardowe Reno było miejscem, które w ciągu ostatniego roku próbowała wymazać z pamięci. Jednak młoda kobieta ułożyła sobie w głowie plan zemsty osładzający jej konfrontację z bolesną przeszłością.

Mercy zamierza obrócić życie przybranej siostry w proch. Zetrzeć w drobny mak szczęście, które niegdyś zostało jej tak bezlitośnie odebrane. A do tego ma posłużyć Gabriel Crade – przyjaciel jej ojczyma, chłopak siostry oraz utalentowany bokser walczący o miejsce w szeregach „Diabłów Vegas”, garstki najlepszych pięściarzy w całym kraju.

Ten zdystansowany i tajemniczy mężczyzna na pozór wydaje się poza jej zasięgiem. Mercy na początku jest dla niego zbyt głośna, pyszałkowata i przemądrzała. Z czasem jednak odkrywa, że za ironicznym uśmiechem kryje się czyste zepsucie. Takie, które wypaliło piętno w złamanym sercu kobiety.
(Opis z Lubimy czytać)

 

Mercy wraca do rodzinnego miasta w jednym celu, a jest nim zemsta. Zemsta na przyrodniej siostrze, a jej celem będzie jej chłopak, Gabriel. Ich pierwsze spotkanie okazało się dość iskrzące. Nie wiemy, co dokładnie zaszło między przyrodnimi siostrami, ale Mercy pała żądzą zemsty i ogromną nienawiścią. 


Gabriel to tajemniczy chłopak Faye, nie wiadomo czemu są razem i co dokładnie ich łączy. Relacja tej dwójki jest dość skomplikowana, a gdy między nich wkroczy Mercy, będzie jeszcze gorzej.


W Reno głównym tematem jest boks i kasyno. Przyjaciele ojczyma Mercy są w jednym klubie i to tam głównie przebywają. Świat sportu nie jest jej nieznany, ponieważ sama jest łyżwiarką figurową, jednak pasją chłopaków bardzo ją fascynuje. A gdy dowiaduje się o 3 galach boksu, do której nominowani są bokserzy, tym bardziej śledzi ich kariery. Ostatnia ma odbyć się właśnie w Reno, a jednym z nominowanych jest Gabriel.

Dziewczyna zalazła mu za skórę i nie może się jej pozbyć. Jej cięty język i opieszałość wpływa na Gabriela i dociera do jego spokojnej natury. Cały czas się przekomarzają, a Mercy obrała sobie za cel, by uszczęśliwić Gabriela, by móc podziwiać jego uśmiech. Z czasem zaczyna zagłębiać się w tę relację i boi się, że z zemsty nici. Bo jak tu się nie zakochać w tajemniczym bokserze? Jednak czuje, że Gabriel traktuje ją jak młodszą, upierdliwą siostrę. Ale czy na pewno?


Relacja tej dwójki bardzo mnie zaciekawiła i chciałam dowiedzieć się jak to się zakończy. I kto skończy ze złamanym sercem. A gdy przeczytałam ostatnią stronę, chciałam więcej.


Styl pisania autorki uważam za bardzo dobry, choć to debiut. Pisze lekko, bez owijania w bawełnę. Czasem niektóre opisy można było pominąć, ale to moje zdanie. Wolę jak jest dużo dialogów, bo wtedy można bardziej poznać bohaterów i ich relacje. Opisy też są ważne, ale niektóre naprawdę nie wnoszą nic do powieści, np typu opis całego domu itp. Ogólnie nie mam się do czego przyczepić. Chyba tylko do tego, że tak szybko się skończyło.


Okładka cudna, od razu wyobrażam sobie Mercy i Gabriela w objęciach. Cieszę się, że ta okładka wygrała.


Poznajemy też kilku pobocznych bohaterów, bez których to nie byłoby to samo. Przyjaciele Gabriela to również bokserzy, są zżyci i spędzają ze sobą dużo czasu. Od razu przyjęli do swego grona Mercy, jak swoją. Faye od początku mnie denerwowała, a gdy dowiedziałam się, co zrobiła Mercy a także Gabrielowi wkurzyła mnie.


Podsumowując autorka oddała w nasze ręce naprawdę świetną książkę. Jest pasja, przyjaźń, miłość, nienawiść, smutek, ból, wzloty i upadki. Cała gama uczuć. Jednym słowem polecam. No i oczywiście czekam na kolejne tomy. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać :)

 

- Mój sport jest całkowitym przeciwieństwem waszego. Nie ulega wątpliwości, że wybrane przez nas dyscypliny sportowe są jak dzień i noc. Podczas gdy Gabriel na ringu musi prezentować wręcz barbarzyńską moc, ja skupiam się przede wszystkim na subtelności i płynności tańca.

 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:




 

 

Moja ocena: 8/10