sobota, 20 listopada 2021

[PATRONAT MEDIALNY] "Miłość na święta" Justyna Dziura


Setka głosów i nastrój sprawiają, że włoski na moich rękach stają dęba. Przechodzi mnie prąd. Wzdycham cicho, wyśpiewując kolejną zwrotkę.
To coś niesamowitego. W moim sercu panuje podekscytowanie i niczym niezmącone szczęście. Tak chyba wygląda bożonarodzeniowy cud.

 



Tytuł: Miłość na święta

Autor: Justyna Dziura

Strony: 229

Bohater/ka: Layla/Ian

Wydawnictwo: Serwis Ridero

 

 

Święta to magiczny czas i wyczekujemy ich niemal cały rok. Dzięki książce Justyny mamy szansę odliczać czas do nadchodzących świąt i nastrajać się razem z bohaterami. Kto się skusi?

 

Miłość to temat rzeka. Pojawia się niespodziewanie i nie zawsze jesteśmy na nią gotowi, ale gdy już ją docenimy i pozwolimy wkroczyć jej w nasze życie, staje się magiczna. 

 

Layla to ciepła i miła osoba, która kocha święta. Prowadzi swój własny biznes, jakim jest produkcja i wysyłka ozdób świątecznych, głównie własnoręcznie wykonanych bombek. Jest swoją szefową i wszystko robi sama, przez co nie ma za wiele czasu na nic innego. Gdy brat prosi ją o przysługę, by na jakiś czas przygarnęła jego najlepszego przyjaciela pod swój dach, nie wie, że wywróci jej życie do góry nogami.

 

Ian to młody i ambitny księgowy. Przenosi się nagle do innego miasta i nie ma gdzie się podziać. Dlatego propozycja przyjaciela spada mu jak z nieba. Chce zacząć od nowa z dala od toksycznej kobiety. Nie przepada za świętami, a odkąd zmarła jego babcia nie miał z kim ich obchodzić. Jest totalnym przeciwieństwem Layli, jednak mieszka się im całkiem nieźle. 

 

- Pomożesz mi, czy będziesz stał?
 Wzięłam cię do pomocy, a nie na wzór.
lan wybucha gromkim śmiechem i pomaga mi utoczyć dużą kulę.
- Chciałabyś zbudować tak przystojnego bałwana.
Wystawia mi język. – A tak będzie, co będzie.

 

 

Książkę poznajemy z perspektywy obu bohaterów. Ciekawym zabiegiem jest również odliczanie do świąt, później do Sylwestra i kończąc na kolejnym święcie. Autorka pisze lekko i przyjemnie. Nie zanudza nas zbędnymi opisami, mamy dużo dialogów, dlatego przez książkę się płynie. 

 

Okładka jest prześliczna, magiczna i słodka. Lepszej sobie nie wyobrażam. Sprawia, że chce się czym prędzej zabrać za lekturę.

 

Layla to taka pozytywna i zakręcona postać. Przypomina mi oczywiście Justynę, dlatego jest bliska memu sercu. Jedyne, co mogę jej zarzucić to głupotę związania się z nieodpowiednim facetem. Tak naprawdę nic ich nie łączyło, spotykali się rzadko, a ciągnęli tą farsę dopóki na horyzoncie nie pojawił się Ian i go nie spłoszył. Jednak niektórzy nie wiedzą, co znaczy koniec i jeszcze nieraz uprzykrzy życie naszej bohaterki. Na szczęście Ian będzie w pobliżu.

Layla obrała sobie za cel przywrócenia w Ianie radości świąt. Czy jej się to uda? A może po drodze wzbudzi w nim jeszcze inne zapomniane uczucia?

 

Ian nie miał łatwo w życiu, został praktycznie bez rodziny, a ta która mu została nie zasługuje na jej miano. Czuje się obco w rodzinie Layli, ale równocześnie cieszy się, że może być przez chwilę jej częścią. Dzięki Layli przypomina sobie, że można czerpać radość z przygotowań do świąt, a jednocześnie, że można w tym czasie zrobić coś dobrego dla innych. Ian i Layla choć nie szukają miłości, znajdują ją w najmniej spodziewanym momencie. Ale czy dadzą się porwać magii miłości i świąt?

 

Podsumowując Miłość na święta jest książką ciepłą, pozytywną i przepełnioną magią. Nie można się od niej oderwać, a bohaterów nie sposób nie polubić. Ta historia mogłaby się wydarzyć tuż obok nas i dzięki temu realizmowi jest jeszcze bardziej wartościowa. Polecam Wam ją z całego serca. Nie pożałujecie!

 


Delikatne muśnięcie policzka Iana.
 Pocałunek. Czy można to tak nazwać?
Chyba tak. Pocałowałam go.
Pierwsza zrobiłam ten krok.


 

Za możliwość objęcia książki patronatem medialnym serdecznie dziękujemy Autorce książki. Życzymy Ci dalszych sukcesów oraz mnóstwa weny.

 


środa, 6 października 2021

"Układ z Cameronem" J.T. Geissinger


 Miłość jest wojną, skarbie. To jedyne w świecie, za co warto przelać krew.





 

 

Tytuł: Układ z Cameronem

Autor: J.T. Geissinger

Tłumaczenie: Malwina Stopyra

Seria: Slow Burn (tom 2)

Strony: 380

Bohater: Cameron/Joellen

Wydawnictwo: NieZwykłe

 

 

 

Po fenomenalnym Kontrakcie Jacksona nadchodzi Układ z Cameronem!

Gdy kobieciarz udziela porad szarej myszce, jak uwieść faceta…

Nieporadna towarzysko Joellen Bixby w każdą sobotę ma randkę z kotem, kubkiem lodów i fantazjami o niesamowicie przystojnym oraz zakazanym szefie Michaelu Maddoxie. Oddałaby wszystko, żeby zwrócił na nią uwagę. Ale jak ma tego dokonać, kiedy jest przekonana, że Michael nigdy nie zawiesi na niej wzroku?

Kobieta może otrzymać odpowiedź szybciej, niż myśli.

Cameron McGregor – kapitan drużyny rugby – to wytatuowany, pewny siebie Szkot, który właśnie zamieszkał obok Joellen. Chociaż nowy sąsiad w ogóle nie jest w typie Jo, możliwe, że pomoże jej uporać się z pewnym problemem.

Mężczyzna jako niezwykle doświadczony kobieciarz oferuje sąsiadce kilka lekcji uwodzenia. Jednak im bliżej poznaje Jo, tym bardziej dochodzi do wniosku, że nie ma ona w sobie nic z brzydkiego kaczątka, za jakie się uważa, i być może wzbudza w nim uczucia, których nigdy wcześniej nie znał.

Tymczasem właśnie pomógł jej oczarować innego faceta…

(Opis – Lubimy czytać)

 

 


Musisz w końcu zaakceptować siebie. To banał, ale naprawdę musisz pokochać siebie, zanim zakochasz się w kimś innym.

 

 

Autorka kupiła mnie już przy pierwszej części, która okazała się niebanalna, pełna humoru, ciętego języka i słownych potyczek. Czy i tym razem mnie zachwyciła?

 

Joellen to kobieta po trzydziestce, mieszkająca z kotem, dla której ważna jest tylko praca, bo nie ma życia towarzyskiego. Jej jedyną rozrywką jest co sobotnia kolacja z sąsiadką z dołu. Pracuje od 10 lat w wydawnictwie Maddox Publishing i skrycie podkochuje się w swoim szefie. Gdy dowiaduje się, że ma się rozwieść widzi dla siebie szansę. Jednak jest tak zakompleksiona, że będzie potrzebowała pomocy. Nie wie, że tej udzieli jej uporczywy sąsiad, z którym od samego początku ma na pieńku. 

Cameron to Szkot, nieokrzesany, ogromny, zadufany w sobie gracz rugby. Co noc włącza muzykę na cały regulator i nie daje wytchnienia sąsiadom. Jednak zawiera układ z nową sąsiadką. Kolacja za ciszę. Z czasem pomaga jej w zdobyciu ukochanego mężczyzny. Szkoli Joellen i zmusza do ćwiczeń, by ta wreszcie się sobie podobała i zaakceptowała siebie. Ma czas do świątecznego balu. Cameron i Jo stanowią swoje kompletne przeciwieństwo. Ona skromna, cicha i niewychylająca się, a on pewny siebie, wulkan energii. Jednak czas spędzony ze sobą zbliża ich do siebie. Ich słowne potyczki, kłótnie i obrzucanie się wyzwiskami doprowadzają do tego, że zaczyna łączyć ich przyjaźń i przywiązanie do siebie. A może coś więcej? Czy idealny Michael okaże się lepszy od prawdziwego i nieudającego nikogo Camerona? Komu kobieta odda swe serce? Czasem idealny nie oznacza lepszy, a człowiek z wadami okazuje się tym, czego tak naprawdę potrzebujemy.




[…] a następnie posyła mi niewinny uśmiech, który działa jak papier ścierny na moje wrażliwe zakończenia nerwowe.




Styl autorki przypadł mi do gustu już w pierwszej części. Ma to coś w sobie, co wyróżnia go wśród innych. Jest przyjemny i ma się wrażenie, że przez książkę się płynie. Gdy już zaczęłam czytać, dosłownie nie mogłam się oderwać. Nie zabrakło tu humoru i mnóstwa zabawnych dowcipów, uczuć oraz emocji. Są też momenty radości, wzruszeń, ale i smutku. 

Okładka nawiązująca do reszty książek z serii. Nieprzesadzona, minimalistyczna, ale rzucająca się w oczy i zachęcająca, by po nią sięgnąć. 

 

Joellen wychowana w rodzinie pięknych ludzi czuje się przy nich jak brzydkie kaczątko. Nie wierzy w siebie i uważa, że jest gruba. Jej siostra to uosobienie piękna, a ona od zawsze czuła się gorsza. Gdy poznaje Camerona, ten próbuje wbić jej do głowy, że jest piękna w środku i na zewnątrz. Jednak ten proces będzie trudny.



Jesteś powodem, dla którego Bóg stworzył środkowy palec.



Cameron to usposobienie piękna, ma idealne mięśnie, jest jak góra, stąd przezwisko Joellen. Może mieć każdą laskę, co noc inną. W mediach pokazywany jako samiec alfa i Bóg seksu. Jednak ma też mózg oraz serce i uczucia. Jest inteligentny i ma głowę na karku, mimo że jego przeszłość była naznaczona wielkim cierpieniem. Skrywa również swój powód przyjazdu. Gdy prawda wyjdzie na jaw, Joellen nie będzie zadowolona. Przyjaciele, wrogowie, a może kochankowie? 

 

Układ z Cameronem to naprawdę dobra i wartościowa książka. Niby zwykły romans, ale niosący ze sobą cenne przesłanie. Autorka porusza ważny temat, jakim jest samoakceptacja. Pokazuje jaką krzywdę mogą wyrządzić przykre słowa i rany psychiczne. Jak bardzo może to wpływać na niskie poczucie własnej wartości. Podobało mi się, jak została ukazana zmiana bohaterów. Czasem wystarczy trafić na odpowiednie osoby, by cały nasz świat zmienił się na lepsze. 

Z całego serca polecam Wam tą serię!

 


Serce ma swoje pragnienia (…). Ale czasem to, co bierzesz za miłość, jest tylko piękną formą autodestrukcji. Najgorsze w życiu to oddać siebie w zamian za nic.

 

 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 

Moja ocena: 9/10 


wtorek, 31 sierpnia 2021

"Diabły Reno" Martyna Keller

 

Nie mam serca.
Nie mogę dać ci nic oprócz wstrętnych ran,
których nie zszyje absolutnie nic.

 


 

Tytuł: Diabły Reno

Autor: Martyna Keller

Seria: Diabły Nevady (tom 1)

Strony: 324

Bohater/ka: Gabriel/Mercy

Wydawnictwo: NieZwykłe 


Mercy Stone nie planowała wracać do rodzinnego miasta. Hazardowe Reno było miejscem, które w ciągu ostatniego roku próbowała wymazać z pamięci. Jednak młoda kobieta ułożyła sobie w głowie plan zemsty osładzający jej konfrontację z bolesną przeszłością.

Mercy zamierza obrócić życie przybranej siostry w proch. Zetrzeć w drobny mak szczęście, które niegdyś zostało jej tak bezlitośnie odebrane. A do tego ma posłużyć Gabriel Crade – przyjaciel jej ojczyma, chłopak siostry oraz utalentowany bokser walczący o miejsce w szeregach „Diabłów Vegas”, garstki najlepszych pięściarzy w całym kraju.

Ten zdystansowany i tajemniczy mężczyzna na pozór wydaje się poza jej zasięgiem. Mercy na początku jest dla niego zbyt głośna, pyszałkowata i przemądrzała. Z czasem jednak odkrywa, że za ironicznym uśmiechem kryje się czyste zepsucie. Takie, które wypaliło piętno w złamanym sercu kobiety.
(Opis z Lubimy czytać)

 

Mercy wraca do rodzinnego miasta w jednym celu, a jest nim zemsta. Zemsta na przyrodniej siostrze, a jej celem będzie jej chłopak, Gabriel. Ich pierwsze spotkanie okazało się dość iskrzące. Nie wiemy, co dokładnie zaszło między przyrodnimi siostrami, ale Mercy pała żądzą zemsty i ogromną nienawiścią. 


Gabriel to tajemniczy chłopak Faye, nie wiadomo czemu są razem i co dokładnie ich łączy. Relacja tej dwójki jest dość skomplikowana, a gdy między nich wkroczy Mercy, będzie jeszcze gorzej.


W Reno głównym tematem jest boks i kasyno. Przyjaciele ojczyma Mercy są w jednym klubie i to tam głównie przebywają. Świat sportu nie jest jej nieznany, ponieważ sama jest łyżwiarką figurową, jednak pasją chłopaków bardzo ją fascynuje. A gdy dowiaduje się o 3 galach boksu, do której nominowani są bokserzy, tym bardziej śledzi ich kariery. Ostatnia ma odbyć się właśnie w Reno, a jednym z nominowanych jest Gabriel.

Dziewczyna zalazła mu za skórę i nie może się jej pozbyć. Jej cięty język i opieszałość wpływa na Gabriela i dociera do jego spokojnej natury. Cały czas się przekomarzają, a Mercy obrała sobie za cel, by uszczęśliwić Gabriela, by móc podziwiać jego uśmiech. Z czasem zaczyna zagłębiać się w tę relację i boi się, że z zemsty nici. Bo jak tu się nie zakochać w tajemniczym bokserze? Jednak czuje, że Gabriel traktuje ją jak młodszą, upierdliwą siostrę. Ale czy na pewno?


Relacja tej dwójki bardzo mnie zaciekawiła i chciałam dowiedzieć się jak to się zakończy. I kto skończy ze złamanym sercem. A gdy przeczytałam ostatnią stronę, chciałam więcej.


Styl pisania autorki uważam za bardzo dobry, choć to debiut. Pisze lekko, bez owijania w bawełnę. Czasem niektóre opisy można było pominąć, ale to moje zdanie. Wolę jak jest dużo dialogów, bo wtedy można bardziej poznać bohaterów i ich relacje. Opisy też są ważne, ale niektóre naprawdę nie wnoszą nic do powieści, np typu opis całego domu itp. Ogólnie nie mam się do czego przyczepić. Chyba tylko do tego, że tak szybko się skończyło.


Okładka cudna, od razu wyobrażam sobie Mercy i Gabriela w objęciach. Cieszę się, że ta okładka wygrała.


Poznajemy też kilku pobocznych bohaterów, bez których to nie byłoby to samo. Przyjaciele Gabriela to również bokserzy, są zżyci i spędzają ze sobą dużo czasu. Od razu przyjęli do swego grona Mercy, jak swoją. Faye od początku mnie denerwowała, a gdy dowiedziałam się, co zrobiła Mercy a także Gabrielowi wkurzyła mnie.


Podsumowując autorka oddała w nasze ręce naprawdę świetną książkę. Jest pasja, przyjaźń, miłość, nienawiść, smutek, ból, wzloty i upadki. Cała gama uczuć. Jednym słowem polecam. No i oczywiście czekam na kolejne tomy. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać :)

 

- Mój sport jest całkowitym przeciwieństwem waszego. Nie ulega wątpliwości, że wybrane przez nas dyscypliny sportowe są jak dzień i noc. Podczas gdy Gabriel na ringu musi prezentować wręcz barbarzyńską moc, ja skupiam się przede wszystkim na subtelności i płynności tańca.

 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:




 

 

Moja ocena: 8/10

 

 

 

czwartek, 26 sierpnia 2021

"Maria" Sarah Brianne

 

Ludzie często myślą, że mają tylko jedną bratnią duszę, ale co jeśli w rzeczywistości mają dwie?





 


Tytuł: Maria

Autor: Sarah Brianne

Tłumaczenie: Marta Słońska

Seria: Made Men (tom 7)

Strony: 177

Bohaterka: Maria

Wydawnictwo: NieZwykłe

 


 

Dwóch mężczyzn będzie zabiegać o jej uwagę, ale tylko jeden wyjdzie z tego żywy!


Maria jest prawdziwą księżniczką mafii.

Piękna – to słowo nie do końca oddaje sprawiedliwość jej urodzie. Kobieta wygląda jak anioł, jak marzenie wszystkich facetów. Ale nie każdy wie, że jej serce jest czarne jak noc.


Jednak bez względu na buntowniczą i bezlitosną naturę Marii i tak było wiadomo, że kiedyś wyjdzie za mąż za mężczyznę wybranego przez rodzinę. Maria dobrze znała tę tradycję. Miała świadomość, że jeśli się na to nie zgodzi, nigdy nikogo nie poślubi.


Kobieta nie przewidziała, że na drodze do jej serca stanie nie jeden, ale dwóch mężczyzn. Pierwszy jest nauczycielem i nie należy do jej świata. Drugi jest członkiem rodziny Luciano i krążą legendy o tym, z jakiej odległości potrafi zabić człowieka.


Wydaje się, że serce Marii dokona wyboru, jednak może się okazać, że tak naprawdę decyzja nigdy nie należała do niej.

(Opis – Lubimy czytać.

 

 

- Śniłem o tobie tygodniami... Zamknęła oczy, gdy w końcu zbliżył usta do jej ust. Nie czekałaby, gdyby nie trzymał dłonią jej twarzy w miejscu, chcąc - była tego pewna - zamęczyć ją na śmierć, gdy wyszeptał tak cicho, że niemal nie poczuła na wargach jego oddechu: -A ty nawet nie dałaś mi szansy, bym pokazał ci, czym moglibyśmy być. - Jego usta znów przysunęły się bliżej. - A teraz... - Nie wiedziała, że był to ostatni raz, bo właśnie się odsunął, robiąc krok wstecz - Nigdy się nie dowiesz.

 

 

Maria to już siódmy tom serii Made Men, która skradła kawałek mojego serca. Czy przypadła mi do gustu?

Na blogu znajdziecie recenzje poprzednich tomów.  

 

Maria Caruso, córka samego przywódcy rodziny Caruso. Prawdziwa mafijna księżniczka. Piękna na zewnątrz, lecz bezlitosna w środku. Młoda kobieta jest odważna i buntownicza. Nie boi się przeciwstawiać woli ojca i brata. Nie zgadza się z rodzinną tradycją, by wybierano jej przyszłego męża, ale wie, że nie zaakceptują nikogo spoza niej.

Jednak niespodziewanie o jej względy zacznie walczyć dwóch intrygujących mężczyzn, ale żaden nie spełnia warunków, by zostać mężem córki Caruso. Jeden z nich to Dominic Luciano, syn samego diabła i przywódca rodziny Luciano. Drugi to Kayne Evans, niepozorny nauczyciel uczący w szkole Leo. Którego z nich wybierze Maria? A może nie będzie jej dany wybór i to los zdecyduje za nią?

 

Styl autorki wciąż pozostaje na równie wysokim i przyjemnym poziomie, co w poprzednich częściach. Długo wyczekiwałam historii o Marii i gdy ją dostałam, niestety lekko się rozczarowałam. Książka liczy niecałe dwieście stron, z czego jakaś połowa to powtórzenie wydarzeń z poprzednich tomów wzbogacone o odczucia Marii. Akcja działa się trochę za szybko. Nim się obejrzałam, czytałam ostatnią stronę. Nie zabrakło jednak emocji, a uwierzcie mi, było ich sporo.

 

Maria to przebiegła, ostra, nieustraszona i temperamentna młoda kobieta. Bywa uparta, twardo stąpa po ziemi i nie daje sobą pomiatać. Jednak w tym tomie straciła trochę ze swojego nieustępliwego charakteru. Tutaj mogliśmy poznać jej delikatniejszą wersję, pokazującą że ma uczucia i rozterki. Mam nadzieję, że w następnym tomie powróci więcej pazura w jej wykonaniu.

Między Marią, Kaynem i Dominikiem buzowało od emocji i sprzecznych uczuć. Czuć było między nimi chemię, przyciąganie i pożądanie. Obydwaj mężczyźni od początku mnie intrygowali i przypadli mi do gustu. Jednak tylko jeden z nich w pełni skradł moje serce. Jak się potoczy ich historia? Który z nich wyjdzie z tego żywy?

 

Maria to niezwykle szybka i krótka historia, ale przez nią nie mogę się doczekać następnego tomu. Zakończenie tego wbiło mnie w fotel i nie mam pojęcia czego mam się spodziewać dalej. To emocjonująca, wciągająca, dynamiczna książka. Nie ma tu za wiele mafii, chwilowo odeszła ona na dalszy plan, ale jestem pewna, że powróci w kontynuacji i wyjaśnią się pewne wątki z poprzednich części. To opowieść o walce między sercem, a rozumem, o nowych uczuciach i doznaniach, zaufaniu, wyborze, niepewności i miłości. Mimo iż nie sprostała do końca moim oczekiwaniom, to i tak miło spędziłam z nią czas.

Serdecznie polecam.

 

 

Gniewne spojrzenie jej zielonych oczu złagodniało, gdy w końcu to dostrzegła. Wydawał się wściekły i smutny zarazem, zbyt poważny, ale też załamany, jakby cierpiał. Było w nim naraz tyle bólu i złości.

 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 

 

Moja ocena: 7,5/10

 

 

środa, 25 sierpnia 2021

"Matteo" Marta Zbirowska

 

Pójdę za nim w ogień, choćbym miała spłonąć.





 

 

Tytuł: Matteo

Autor: Marta Zbirowska

Seria: Mroczni Mężczyźni (tom 1)

Strony: 254

Bohater/ka: Matteo/Bianca

Wydawnictwo: NieZwykłe

 

 

 

Matteo Castelli jest synem, a zarazem następcą bezwzględnego capo Nowego Jorku. Kiedy wpada do domu publicznego prowadzonego przez znajomą burdelmamę, urządza tam piekło na ziemi. Oszczędza tylko jedną osobę – dziewczynę o imieniu Bianca.

Mężczyzna zabiera ją do siebie. Wtedy jego ojciec dostrzega, że młoda kobieta jest bardzo podobna do żony Alessandro Esposito, bossa bostońskiej mafii. Wkrótce okazuje się, że to jego zaginiona córka, która po śmierci matki straciła pamięć.

W zamian za uratowanie jej życia Matteo otrzymuje obietnicę, że Bianca zostanie jego żoną. Dziewczyna nie potrafi się z tym pogodzić.

Czy Bianca odnajdzie się w świecie gangsterów i dostosuje do zasad panujących w rodzinie mafijnej?

(Opis – Lubimy czytać)

 

 

 

Najpiękniejszy dzień w życiu kobiety ma się stać początkiem mojego koszmaru. Nie wyobrażam sobie życia z facetem, którego nie znam, a w dodatku z mordercą. Pewnie gdy mu się znudzę, mnie także zabije z zimną krwią.

 

 

 

Matteo Castelli to syn nowojorskiego capo, który jest jego następcą. Z tą rodziną się nie zadziera, a kto to zrobi, ponosi tego konsekwencje. Tak było w przypadku domu publicznego. Matteo dostał rozkaz, by zlikwidować wszystkich, których spotka. Jednak sprzeciwia się rozkazom i oszczędza jedną dziewczynę. Bianca wzbudziła jego zainteresowanie i mężczyzna postanawia ją mieć. Porywa ją, ale też i ratuje przed rychłym losem, jaki ją czekał w tym miejscu.

Gdy sprowadza ją do swojego domu, okazuje się, że to zaginiona córka bossa bostońskiej mafii. Jej matka uciekła z nią, gdy była mała, wskutek czego straciła pamięć.

W zamian za odnalezienie i uratowanie dziewczyny, Matteo ma ją poślubić. Bianca chce się sprzeciwić, ale nie ma wyboru. Czy zaakceptuje nową rzeczywistość i pogodzi się z zasadami panującymi w mafii? Jak potoczy się ta historia?

 

Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Wciągnęła mnie na początku, ale im dalej, tym coraz bardziej traciła moje zainteresowanie. Historia Matteo i Bianki miała potencjał, ale według mnie nie został on w pełni wykorzystany. Wszystko działo się za szybko, do takiego stopnia, że w pewnym momencie nie wiedziałam co właściwie czytam. Kilka wątków, które mnie zaciekawiły, zostały ucięte lub pobieżnie rozwinięte. Książka jest cienka, przez co błyskawicznie się ją czyta. Styl autorki lekki i całkiem przyjemny. Czuję się trochę rozczarowana, bo Matteo miał sporo dobrych momentów, ale w moim odczuciu nie dały rady obronić całości.

 

Co do bohaterów, to ich relacja rozwijała się w tak szybkim tempie, że nie poczułam między nimi chemii. Ich kreacja nie została do końca dopracowana. Ona lekkomyślna, potulna, zmienna i niestała w swoich uczuciach. Raz się buntuje i pokazuje na co ją stać, a drugim razem zgadza się na wszystko bez słowa sprzeciwu. On brutalny i niebezpieczny gangster, nie potrafiący opanować gniewu i rozdrażnienia, gdy tylko coś idzie nie po jego myśli. Nie potrafiłam poczuć żadnego uczucia między nimi, nawet pożądania, którego było nie mało. Pomimo że czasem pokazywali swoją lepszą stronę, nie zdołałam ich polubić.

 

Matteo to książka, która zdecydowanie działa się za szybko. Akcja ciągle pędziła, zapominając o emocjach i detalach. Było niebezpiecznie, brutalnie, interesująco i wciągająco, ale dla mnie to było za mało. Chyba przez to, że przeczytałam już mnóstwo romansów mafijnych i oczekuję już czegoś lepszego od nich. Książka nie była całkowicie zła, ale mnie nie zachwyciła. Być może dam jej drugą szansę i przeczytam następny tom, nie mówię nie.

Mimo tego zachęcam Was do sięgnięcia po nią i wyrobienia sobie własnej opinii. Może Wam bardziej przypadnie do gustu.

 

 

Gdy cię zobaczyłem pierwszy raz, coś mnie trafiło. Sam do tej pory nie rozumiem, co to było, po prostu od samego początku wiedziałem, że należysz do mnie. To była kwestia czasu, nim wezmę cię w ramiona.

 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 


Moja ocena: 6/10

 

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

"Skorpion" Anna Falatyn


Przeszłość wróci i znajdzie nas prędzej czy później. Nawet nie będziemy wiedzieć, kiedy stanie się znowu naszą teraźniejszością i co najgorsze przyszłością.





 

 

Tytuł: Skorpion

Autor: Anna Falatyn

Seria: Prawniczka Camorry (tom 1)

Strony: 429

Bohater/ka: James/Elisabeth

Wydawnictwo: NieZwykłe

 

 


Nie powinna ufać komuś, kto pragnie zemsty bardziej niż ona.
Pogrążony w chaosie i korupcji Neapol zainfekowany przez mafię. W tym mieście mieszka Lisa – młoda prawniczka, która właśnie przegrała sprawę o gwałt. Nie wybroniła syna bardzo wpływowego człowieka. Już wie, co może ją za to spotkać.
Jednak zamiast się ukryć i wycofać, kobieta próbuje znaleźć odpowiedź na nurtujące ją od dawna pytanie: co się stało z jej ojcem? Przypadkowo znajduje notatnik, a w nim zapiski, które tylko na pozór nic nie znaczą.
Tropy prowadzą ją prosto do Jamesa Morettiego, włoskiego miliardera i przedsiębiorcy, nieoficjalnie szefa najpotężniejszej rodziny mafijnej w Kampanii. Władza i pieniądze czynią go nietykalnym, mimo to mężczyzna czuje zaciskającą się na gardle pętlę.
Lisa i James zawierają układ. Oboje mogą wiele zyskać albo wszystko stracić. Jednak zaufanie to ostatnia rzecz, którą mogą sobie wzajemnie zaoferować.

(Opis – Lubimy czytać)

 

 

Raz jestem katem, raz zbawcą. Wrogiem i przyjacielem. Daję możliwości i je zabieram, karzę i nagradzam. Mogę dać życie, ale i jedną kulą przynieść śmierć. Mogę coś stworzyć, ale również zniszczyć.

 


Elisabeth Davis to młoda prawniczka, która pracuje dla wpływowego człowieka, nieoficjalnie członka mafii. Na jej nieszczęście właśnie przegrała sprawę jego syna, którego oskarżono o gwałt. Kobieta wie, że ten czyn nie zostanie jej zapomniany i znalazła się w niebezpieczeństwie. Ale kobieta nie ma zamiaru uciekać. Chce znaleźć dowody obciążające swojego byłego szefa i pomścić śmierć ojca. W jej ręce trafia jego notatnik, a w nim początkowo niezrozumiałe szyfry. Lisa podąża za tymi tropami i tak trafia na tajemniczego Jamesa Morettiego. Mężczyzna proponuje kobiecie układ, dzięki któremu mogą wiele zyskać, ale wiąże się on z ryzykiem. Tak zaczyna się ich gra. Kto wygra ostateczne starcie? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Jaka okaże się prawda?

 

Zachęcona opisem, bez większego wahania zabrałam się za czytanie. I... nie tego się spodziewałam. Mimo że jest to debiut, ani przez chwilę tego nie odczułam. Autorka wprowadza w mafijny schemat powiew świeżości, coś czego jeszcze nie było. Książkę czyta się w mgnieniu oka, choć na początku mi się dłużyła, tak potem nie mogłam się od niej oderwać. Akcja trzyma w napięciu, nie pędzi, lecz jest idealnie wyważona i stopniowo zostajemy w nią wprowadzeni. Zdecydowanie nie ma tu miejsca na nudę. Za to jest emocjonująco, nieprzewidywalnie i niebezpiecznie. Potrafi przyprawić o szybsze bicie serca, ale też wywołać uśmiech i łzy.

 

 

Chcesz czy nie, jestem teraz twoją jedyną szansą na przeżycie. Twój wybór, ja albo śmierć...

 

 

Lisa to ambitna, przebiegła i zdeterminowana kobieta. Potrafi być uparta i pokazać na co ją stać. Ma charakter i twardo stąpa po ziemi. Jest silna, ale bywała też trochę naiwna. Znalazła się w złej sytuacji, a także dręczy ją niewiedza i żal po zmarłym ojcu. Czasami miałam ochotę przywołać ją do porządku, ale ogólnie ją polubiłam. 

James to nieprzewidywalny i tajemniczy mężczyzna. Miliarder i szef mafijnej rodziny. Jest bezwzględny, władczy, arogancki i niebezpieczny. Ale ma też łagodniejszą stronę, czułą i beztroską, którą rzadko pokazuje. Dręczą go demony przeszłości, przez co ucieka w zapomnienie za pomocą leków, alkoholu i narkotyków. Mimo swojego specyficznego charakteru, podbił moje serce i mnie zaintrygował. 

 

Relacja głównych bohaterów nie należy do normalnych. Jest skomplikowana, ale zarazem inna, wyjątkowa. Obydwoje potrzebują siebie do swoich celów. On pomoże jej znaleźć zabójców ojca, a ona jemu w dokonaniu zemsty za zabójstwo żony i córki. Nie pałają do siebie zaufaniem, toczą ze sobą psychologiczną grę, ale postanawiają ze sobą współpracować, ryzykując wszystkim w imię prawdy. Czuć między nimi chemię i pożądanie, ale żadne z nich nie rzuca się na siebie na każdym kroku, co uważam za duży plus. Jak potoczy się ta historia?

 

Skorpion to przemyślana, dopracowana i wciągająca książka, którą aż chce się czytać. Jest brutalnie, mrocznie, nieprzewidywalnie, intrygująco i tajemniczo. Pochłania i emocjonuje do samego końca. Historia pełna niespodziewanych zwrotów akcji, sekretów, ciągłych pytań i niepewności, nutki humoru oraz wyjątkowej relacji między bohaterami. To opowieść o trudnej i bolesnej przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć, dokonywaniu wyborów, podejmowaniu ryzyka, wzajemnemu zaufaniu. Pokazuje, że nic w życiu nie jest czarno-białe, a nienawiść i miłość dzieli cienka kreska. 

Serdecznie polecam! Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. 

 

 

Obaj jesteśmy jak ten skorpion. Stworzenie na pozór spokojne, ostrożne, wydaje się małe i nieszkodliwe. W rzeczywistości to śmiertelnie niebezpieczny drapieżnik. Budzi lęk, zastrasza, powoduje chęć ucieczki.

 

 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

 

 

Moja ocena: 9/10